sobota, 2 marca 2013

55. Zazdrość

*Vicky*

Rzucam okiem na budzik i podskakuję. Za dziesięć szósta. Jest wcześnie rano, tak wcześnie że to przerażające. Do szkoły mam dopiero na wpół do dziesiątej. Burczy mi w brzuchu z głodu, więc cichutko wyślizguję się z łóżka, składam delikatny pocałunek na policzku Nialla i wychodzę z pokoju, łapiąc po drodze butelkę ze zbawienną wodą. Wczorajsza urodzinowa impreza Jacka była dość grubo zakrapiana alkoholem, więc po chwili wracam do pokoju z drugą butelką, którą zostawiam obok łóżka, a na talerzyku kładę kilka tabletek przeciwbólowych. Po chwili błąkam się po kuchni w poszukiwaniu czegokolwiek jadalnego.  Niestety stan faktyczny naszej lodówki jest równie przewidywalny, co żałosny - Nialler wyjadł wszystko co tylko się dało, a nie wpadł na pomysł, że można uzupełnić braki. Rozglądam się po pomieszczeniu w poszukiwaniu jakiejś kartki i długopisu, by móc spisać prowizoryczną listę zakupów. Nieśmiałe słońce zachęca mnie do wyjścia, chociaż do rozpoczęcia lekcji mam jeszcze dużo czasu. Chwilę stoję przed szafą wahając się co ubrać, jednak szybko udaje mi się wybrać odpowiedni zestaw. Zarzucam plecak na jedno ramię, listę zakupów wpycham do tylnej kieszeni spodni. Na stole zostawiam krótki liścik, informujący, że w końcu postanowiłam wrócić do szkoły po czym wychodzę. Kiedy już jestem na zewnątrz, słońce przyjemnie rozgrzewa moje ciało zastanawiam się dokąd pójść. Do rodziców? Pewnie już są w pracy, a James razem z Ginny słodko sobie śpią. Mogłabym iść do Amy, spytać się jej jak się czuje i czy w ogóle idzie do szkoły. Tak to zdecydowanie dobry pomysł.
Ostatnie sto metrów pokonuję sprintem i staję pod jej drzwiami o wpół do ósmej. Dzwonię do drzwi pełna obaw, ale i zdecydowana. Otwiera mi z zaspanymi oczami, rozczochranymi włosami, za dużym podkoszulku i w jaskrawoczerwonych spodenkach.
 - Cześć Vicky.
- Cześć Amy. Przykro mi, że cię obudziłam, ale musimy pogadać - stwierdzam na jednym oddechu, równocześnie przyglądając się jej twarzy. Oczy ma podpuchnięte, a twarz przeraźliwie bladą, pewnie przepłakała pół nocy.
- Teraz? - pyta ze zwątpieniem, ale robi mi miejsce bym mogła wejść do środka.
- Jeżeli to nie byłby problem. Gdzie twoi rodzice? - pytam rozglądając się po domu.
- A gdziem mogą być? Jak zwykle w pracy. Chociaż matka zauważyła, że coś się stało. Chyba odezwał się w niej spóźniony instynkt macierzyński, bo postanowiła sobie wziąć tydzień wolnego, "abyśmy mogły naprawić nasze stosunki". - tłumaczy przewracając oczami. - Nie obrazisz się jak zrobię sobie śniadanie?
- Byłabym ci wdzięczna jak dla mnie też byś coś zrobiła, bo Nialler wyżarł w domu wszystko co jadalne.
- No tak, chłopak. Po co to komu? Same problemy, a człowiek tylko cierpi - mówi bezbarwnym głosem, a ja przeklinam się za moją bezmyślną odpowiedź.
- W ogóle jak się czujesz? - pytam, obserwując jak wyciąga z lodówki potrzebne produkty na jajecznicę.
- Hm... Jakbym dostała policzek od swojego chłopaka, została wyprana z wszelkich emocji, potem wypadła przez okno a na końcu przejechał po mnie czołg - stwierdza z sarkazmem, wbijając jajka na patelnię. - Nie idę dzisiaj do szkoły - dodaje po krótkim namyśle.
- Dlaczego? Nie możesz się zamknąć w domu. Zresztą nie po to tu przyszłam, żebym musiała iść sama do szkoły! - protestuję.
- Vick, daj spokój. Nie chcę tam iść, nie mam na to ochoty i tyle.
- Ale ja mam ochotę na to, żeby moja przyjaciółka towarzyszyła mi w drodze do szkoły i przez wszystkie lekcje, więc ty idziesz się teraz ubrać, a ja za ten czas skończę śniadanie - mówię równocześnie wypychając ją z kuchni.
Amy wchodzi z powrotem do kuchni w momencie, gdy rozdzielam porcję jedzenia.
- Co teraz zrobisz? - pytam pochłaniając swoją część jajecznicy.
- Będę chodzić codziennie do szkoły, zdawała sprawdziany i kartkówki, a co innego miałabym robić?
- Wiesz, że nie o to mi chodzi...
- Jedną zdradę mogę przeżyć, ale dwie to już zdecydowanie za dużo. Mam zamiar żyć dalej, ale bez niego - mówiąc to po jej policzku spłynęła pojedyncza łza, którą szybko ociera.
- Jesteś pewna, że to już koniec? Przemyśl to jeszcze, może... - resztę moich słów zagłusza dzwonek do drzwi. Amy rzuca mi zdziwione spojrzenie i powoli rusza w stronę drzwi.
Po chwili wbiega z przerażeniem do kuchni.
- Szybko wychodzimy! - mówi rozgorączkowanym tonem, równocześnie podając mi mój plecak do szkoły. Ze zdziwieniem kieruję się w stronę drzwi wejściowych.
- Nie tędy! - szepcze. Łapie mnie za rękę i ciągnie w stronę tylnych drzwi.
- Zwariowałaś? Kto to był? - pytam.
- Zayn - odpowiada, rozglądając się po podwórku, po czym podbiega do płotu.
- Chyba nie chcesz przeskoczyć przez ten mur? - pytam z coraz większym przerażeniem.
- Owszem chcę i ty też to zrobisz! - odpowiada podciągając się na rękach.
- Bloom, jesteś walnięta! - krzyczę gdy znika za betonową przeszkodą.
- Cicho bądź i lepiej się pospiesz, bo cię usłyszy! - odpowiada zdenerwowanym tonem.
- Wiesz, że nie możesz go wiecznie unikać? - pytam ze złością, gdy udaje mi się przeskoczyć na drugą stronę.
- Wiem, ale na razie nie mam mu nic do powiedzenia - odpowiada i z zaciętą miną rusza przed siebie.
Do szkoły docieramy dwadzieścia minut przed dzwonkiem na lekcje. 
- Chodź do szafki, muszę zabrać podręcznik do matmy - mówię. 
Wykręcam ciąg cyfr, żeby otworzyć szafkę, ale jednak ona nadal pozostaje zamknięta.
- Co jest? Pomyliłam się czy jak? - mówię marszcząc brwi.
- Zapomniałam ci powiedzieć! Jak byłaś z Niallem u twojej babci to dyra zmieniła kody, musisz iść do sekretariatu, to ci dadzą kartkę z nowym hasłem - tłumaczy Bloom ze wzruszeniem ramion. Wzdychem ze zniecierpliwieniem.
- Okej, nie ma sensu, żebyś ze mną latała po całej szkole, spotkamy się pod salą - stwierdzam, po czym zbiegam po schodach w stronę sekretariatu. Pukam do drzwi, a na zniekształcone słowo "Proszę" pani Adams, wchodzę do środka.
- Dzień dobry, podobno są nowe kody do szafek, chciałabym poznać swój do szafki numer 123 - mówię z wymuszonym uśmiechem.
- O panna Black, w końcu pojawiła się w szkole. Dobrze, że przyszłaś pani dyrektor chciała z tobą rozmawiać - odpowiada mierząc mnie znudzonym spojrzeniem. - Przykro mi, ale to nie będzie miła rozmowa - dodaje ze złośliwym uśmieszkiem. 
- Czy pani Wilson jest u siebie? - pytam z lekkim wahaniem.
- Oczywiście.
- Dziękuję - stwierdzam z lekkim skinieniem głowy, po czym podchodzę do kolejnych drzwi i znowu pukam.
- Proszę! - biorę ostatni głęboki oddech i wchodzę do środka.
- Podobno mnie pani wzywała, pani dyrektor...
- Och Victoria. Tak, niestety mam dla ciebie złe wieści - stwierdza równocześnie przerzucając jakieś papiery na biurku. - Spójrz na to - dodaje, podając mi jakąś kartkę.
- Co to jest, proszę pani? - pytam, kompletnie nic z tego nie rozumiejąc.
- Jest to lista obecności za pierwszy semestr. Wolne kratki to te dni w których byłaś w szkole, a te z iksami to te w których odpuściłaś sobie szkołę. Ponieważ jesteś już pełnoletnia, nie musimy wzywać twoich rodziców do szkoły, dlatego to ty zostałaś wezwana. Jak sama zdążyłaś zauważyć sześćdziesiąt procent to iksy, a żeby zdać semestr jest potrzebne przynajmniej czterdzieści pięć procent obecności. Jednak na usilną prośbę niejakiego Nialla Horana oraz ze względu na twoje dobre wyniki w nauce, postanowiliśmy dać ci jeszcze jedną szansę i zaliczyliśmy pierwszy semestr pod warunkiem, że nie będziesz opuszczała drugiego. Niestety minęły już dwa tygodnie nowego semestru, a ty jeszcze ani razu nie pojawiłaś się w szkole. Z tego powodu muszę ci oznajmić, że zostajesz zawieszona do czasu najbliższego apelu, na którym zostaniesz wydalona ze szkoły. Przykro mi - dodaje takim tonem, jakby faktycznie było jej przykro z powodu, że właśnie wyrzuciła mnie ze szkoły, super.
- Ale nic się nie da zrobić? Ja obiecuję, że nie opuszczę już żadnego dnia. Nie mogę wylecieć!
- Sama na początku tego roku szkolnego powiedziałaś, że chcesz się jak najszybciej wynieść z tej szkoły, więc właśnie spełniliśmy jedno z twoich marzeń - odparła smutno się uśmiechając. - Mam jeszcze dużo pracy, więc chyba będziemy musiały się już pożegnać. Poproś panią Adams o kod do szafki, żebyś mogła zabrać swoje rzeczy, do widzenia.
- Do widzenia.
Piętnaście minut później idę chodnikiem znowu nie wiedząc dokąd. W końcu przypomina mi się, że mam do zrobienia zakupy, więc z ulgą wyciągam listę i kieruję się do TESCO, mając nadzieję, że choć na chwilę, zajmę czymś swoje myśli.
- Vicky?! - na dźwięk swojego imienia automatycznie się obracam.
- Patrick? Co ty tu robisz? - pytam rozpoznając bruneta, który mnie zaczepił.
- Prawdopodobnie to samo co ty, czyli zakupy - odpowiada z szerokim uśmiechem. - A gdzie się podział twój zazdrosny chłopak? - dodaje.
- Jest dzisiaj na planie z resztą swojego zespołu i nagrywają teledysk do piosenki - odpowiadam z uśmiechem.
- Gra w jakimś znanym zespole?
- Nie mów, że go nie znasz! - wołam ze zdziwieniem. - One Direction! Ostatnio to jeden z najbardziej rozpoznawalnych zespołów!
- Przykro mi nie kojarzę, słucham tylko rocka... - odpowiada widocznie zmieszany. - A dlaczego ty wyglądasz na taką smutną? - pyta usilnie próbując zmienić temat.
- Cóż... właśnie wyrzucili mnie ze szkoły za tak zwane wagary - mówię udając beztroski ton, ale widocznie mi się to nie udaje.
- Wiesz co? Zapraszam cię na duże ciacho i gorącą czekoladę. To zawsze poprawia nastrój.
- No nie wiem...
- Nie daj się prosić! - robi słodkie oczka.
- Och no dobra - poddaję się. Płacę za zakupy i wychodzimy.
- Więc czym ty się zajmujesz? - pytam Patricka znad parującego kubka czekolady.
- Obecnie studiuję fotografię, jestem na przedostatnim roku, a w wolnych chwilach dorabiam sprzedając perfumy, tak jak już wiesz - odpowiada z szerokim uśmiechem.
- Fotograf? Miałam wybrać ten zawód, zawsze uwielbiałam robić zdjęcia, ale moich rodziców nie było stać na profesjonalny aparat, a niestety to był jeden z wymogów takiej szkoły - stwierdzam ze smutkiem.
- Serio? Masz jakieś zdjęcia?
- Gdzieś się znajdą - odpowiadam wzruszając ramionami.
- Chciałbym je kiedyś zobaczyć. Fotografie wiele mówią o człowieku...
- W takim razie ja pokaże ci moje, ale w zamian ty pokażesz mi swoje, okej? - proponuję kompromis.
- W porządku, to co dasz mi swój numer, wiesz żeby się dogadać z tymi zdjęciami... - szybko dodaje.
- Jasne - odpowiadam po czym podaję mu ciąg cyfr.
- Ojej, ale już późno! Muszę wracać do domu! Nialler mnie zabije, przez pół dnia nie dawałam znaków życia... - wołam z przerażaniem, po dwugodzinnej rozmowie.
- To wy mieszkacie razem? - pyta ze zdziwieniem Patrick.
- Mhmm... - mruczę, dopijając swoją czekoladę. - Miło się rozmawiało, dzięki, że poświęciłeś mi aż tyle czasu, to... cześć - dodaję, po czym kieruję się w stronę wyjścia.
- Gdzieś ty tyle była? Wiesz jak ja tęskniłem?! - woła wesołym głosem Niall, gdy ledwo udaje mi się przejść przez próg drzwi kuchennych.
- Najpierw w szkole, z której mnie wyrzucili, a później spotkałam Patricka i poszłam z nim na czekoladę - odpowiadam.
- Czekaj, czekaj tego Patricka? - pyta, a jego mięśnie widocznie się naprężają.
- Tak z tym i fajnie, że przejąłeś się tym, że mnie wyrzucili - stwierdzam z sarkazmem.
- Wolałbym, żebyś się z nim nie spotykała - mówi dziwnie poważnym tonem.
- Dlaczego? - pytam, chwilowo przestając wypakowywać zakupy.
- Ponieważ on jest od ciebie starszy! - woła jakby to przesądzało sprawę.
- Kochanie, pragnę ci tylko przypomnieć, że ty też jesteś ode mnie starszy - odpowiadam z rozbawieniem.
- Tak, ale tylko o dwa lata, a on o jakieś czterdzieści dwa. Zresztą ja to co innego! No jakby nie patrzeć ja to jestem ja! Kocham cię i w życiu bym cię nie skrzywdził, a temu tam nie wiadomo co po głowie chodzi! Przecież ja cię muszę bronić przed innymi, a co jeśli to psychopata? A to wasze dzisiejsze spotkanie wcale nie było przypadkowe? Na pewno cię śledził, zobaczył, że mnie z tobą nie ma i przystąpił do ataku! Ooo nie, tak łatwo nie będzie. Koniec tego dobrego, od tej pory nigdzie nie wychodzisz beze mnie! - zaczął się coraz bardziej nakręcać.
- Po pierwsze nie o czterdzieści dwa tylko o sześć, po drugie wydaje mi się, że troszkę przesadzasz, a po trzecie, czy ty po prostu nie jesteś zazdrosny? - pytam przytulając się do jego torsu.
- Oczywiście, że jestem. Zawsze będę zazdrosny o każdego faceta, który się do ciebie zbliży. No może nie o każdego... - stwierdza po chwili zastanowienia.
- Jak to? - pytam, odsuwając się od niego tak, by móc zobaczyć wyraz jego twarzy.
- No przecież nie będę zazdrosny o własnego syna! - woła z szerokim uśmiechem, po czym składa na moich wargach namiętny pocałunek.

*Amy*

Wychodzę ze szkoły w wyjątkowo podłym nastroju. Jak ona mogła tak zrobić? Mnie zaprowadziła do tej cholernej budy, a sama co? Zwiała! Niech no tylko spotkam Victorię, już ja sobie z nią porozmawiam...
Zatopiona w własnych myślach, dopiero po chwili orientuję się, że ktoś mnie wołał. Rozglądam się zdezorientowana. W końcu na parkingu dostrzegam postać chłopaka, który macha rękami w moją stronę.
- Proszę cię, musimy pogadać! Daj mi tylko pięć minut o więcej nie proszę... - krzyczy Zayn równocześnie idąc w moją stronę. Moody już przystanęła w pobliżu i z zaciekawieniem przygląda się całej sytuacji. Czym prędzej podchodzę do Mulata.
- Możesz przestać krzyczeć na cały parking, pół szkoły cię słyszy! - mruczę. Chłopak całuje mój policzek na przywitanie. Odruchowo robię kilka kroków w tył.
- Tylko bez takich mi tu, Malik.  Nie jesteśmy już parą - warczę.
- Kocha... Znaczy Amy, błagam cię. To nie tak miało wyjść, błagam wróć do mnie - spogląda na mnie błagalnie, czuję jak pod wpływem tego spojrzenia w moich oczach wzbierają się łzy. Nie mogę teraz pokazać mu jak bardzo chcę z nim być.
- Przykro mi Zayn, to koniec - odpowiadam, po czym odwracam się i odchodzę. Jednak Mulat zagradza mi drogę.
- Nie możesz odejść z takiego powodu. Zrobię wszystko, żebyś ze mną została. Błagam... - chłopak przyciąga mnie do siebie i z całej siły przytula. 
- Zayn proszę, daj mi odejść. Ja.. Kocham cię i to cholernie mocno, ale to dłużej nie ma sensu - odpowiadam, ocierając łzy.
- Więcej nie potrzebuję, wystarczy mi to zapewnienie, a ja to wszystko naprawię, przysięgam - szepcze, a ja powoli odchodzę.
- KOCHAM CIĘ AMANDO BLOOM! - krzyczy najgłośniej jak potrafi, a po moim policzku spływa kolejna łza.

________________________________________
Dobry <3.
Tak wiem jestem okropnym człowiekiem. Przez ferie miałam dodawać częściej rozdziały, a tym czasem nie pojawił się ani jeden, niestety miałam tyle zajęć, że ledwo wyrabiałam, a pierwszy tydzień po feriach był jedną wielką masakrą. Dali nam tyle do nauki, że chyba jeszcze nigdy nie miałam tak dużo naraz. Wybaczcie, że rozdział jest taki słaby, ale nie potrafiłam wymyślić nic lepszego, a chciałam coś dzisiaj dodać. Jeżeli mam być szczera, to ten rozdział mi się nie podoba ;<
A tak z dodatkowych wiadomości to założyłam dwie nowe zakładki "SPAM", gdzie możecie zostawiać linki do swoich opowiadań, a ja na pewno tam zajrzę oraz "Powiadamiani", zostawcie tam swój namiar na: bloga, gadu, fejsa lub photobloga, a ja będę was informować o nowych rozdziałach :)
Miłego wieczoru życzę wszystkim :*

32 komentarze:

  1. co ty mówisz?! Słaby?! Jest bardzo dobry. Nawet bardziej dobry niż bardzo dobry!
    nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że Amy zerwała z Malikiem!!!! Tak, wiem, powinno mi być smutno, ale się cieszę :D
    czekam!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. .Miło, że powróciłaś do żywych. ;D
    Rozdział jak zwykle świetny, nie wiem co ty chcesz.;*
    Nie podoba mi się w tym opowiadaniu Zayn, jest taki..taki..niedobry. Hahaha co ja pisze xd
    Życzę weny i czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, ależ ja cały czas byłam w śród żywych, tylko przebywałam w w tym no... stanie hibernacji! :D
      Okej, zrobić coś z niedobrym Zaynem, noł problemo!

      Usuń
  3. Slaby? Jest cudowny kobieto! *.*
    Szkoda, ze Amy zerwała z Malikiem, ale w sumie nie był jej wart :c Za to sytuacja z Vicky i Horankiem bardzo mi się podoba :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny. Przyznam szczerze ,że bawi mnie zazdrość Niallera haha. Cieszę się ,że Amy rozstała się z Zaynem może w końcu będzie z Jamesem zamiast ciągle cierpieć przez Malika. Czekam na następny mam cichą nadzieję ,że pojawi się on trochę wcześniej. ~Mańka~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak chcę go dodać 13 marca i mam nadzieję, że tym razem moje plany wypalą :)

      Usuń
  5. Boże święty! *.* Wiesz, ile czekałam na ten rozdział?! Jest świetny<3

    OdpowiedzUsuń
  6. Słaaaby?! Bez żartów! ♥ Ojejka, jesteś taka świetna. Przecież to istne cudo! Nialler i jego zazdrość zawsze mnie robraja i jeszcze doskonały opis tego jak się nakręca- to takie słodkie!
    POmyślałam, że chciałabym ci powiedzieć, że piszę jako anonimek, ponieważ nie mam konta, ale myślę nad założeniem, sama lubię pisać, wciąż rozmyślam nad wszystkimi plusami i mizusami :) Sorka za spam, naprawdę!
    Warto było czekać na rozdział! <3
    ~ Dominika xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym przeczytać coś twojego autorstwa, więc jak tylko zdecydujesz się założyć blog koniecznie daj mi znać!
      Dziękuję :*

      Usuń
  7. Sama nie wiem czemu ale jakoś ciężko czytało mi się ten rozdział, jak nigdy )): Brakuje mi trochę tego okazywania uczuć Nialla do Vicky i na odwrót :/ Boże może przestałabym narzekać...
    Czemu w ogóle tak rzadko dodajesz rozdziały ugh...
    Ale podoba mi się ta zazdrość Horana *_*
    Czekam na kolejny rozdział :DDDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, sama odniosłam wrażenie, że jest taki dość nijaki, ale nie miałam już siły go zmieniać. Cieszę się, gdy ktoś otwarcie mówi mi co mu się nie podoba, dzięki temu wiem co zmienić :)

      Usuń
  8. Suuuuper !
    A Nialler sie tak zajebiscie napina jak jest zazdrosny hahhahahaha no nie moge z niego <3
    Ten rozdzial wcale nie jest nudny !!!
    Czekam na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Heeeeej kochanie :D Długo się nie odzywałaś, to prawda, ale ja w sumie też xD Do tego nawalił mi monitor i myszka, a mama dopiero dzisiaj będzie sprawdzać "straty" i zastanowi się nad kupnem nowego, więc chyba się nie wyrobię na tego 13 marca, chociaż jeżeli będziesz trzymać kciuki, to na pewno się uda :D
    A teraz rozdział, bo gadam o błahostkach, kiedy ty tu wstawiłaś takie cudo! Nie masz pojęcia jak się cieszę, że Amy ZERWAŁA Z MALIKIEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (hm... podobno ludzie, którzy stawiają więcej niż trzy wykrzykniki są chorzy na głowę, ale co tam xD)
    A co do wywalenia Vicky ze szkoły to jestem pod wrażeniem :D Nie chodziła do budy aż przez tak długi czas??? Nie... To chyba nie możliwe, nie? W każdym razie bardzo mi się spodobało, że nie wiedzie jej się tak słodko jak to uprzednio się wydawało.. Cholera plotę bez ładu i składu, nie? :D
    No i Patrick :D Hahahahhaha Niall zazdrosny :D Jak ja kocham takie fragmenty gdy jest zazdrosny :D Jest wtedy taki uroczy :D Tak mi się przynajmniej wydaje xd
    Dobra, będę kończyć, bo jeszcze napiszę tu coś, czym bym się pogrążyła, a tego raczej nie chcę :D
    Więc paaaaa :***** <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG, zazdrosny Nialller awwwwwww *.* :D
    Świetny rozdział, czekam z niecierpliwością na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny!!!!!!!!!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  13. jejejejejeju ale zarąbisty *_*
    http://just-us-and-this-sick-world.blogspot.com/ zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie pojawili się bohaterowie nowego opowiadania, w którym występuje one direction :) zapraszam serdecznie, luckymemory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Zakochałam się w twoim opowiadaniu *-* Masz świetny styl ! Nie mogę się doczekać ciągu dalszego <3

    Zapraszam do siebie
    www.gabrielle-quinn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger Award!
    Więcej o tym u mnie na blogu http://horan-carter-1d.blogspot.com/ , w zakładce The Versatile Blogger Award! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny rozdział ! Mi się bardzo podoba (: a co do postaci: nienawidzę Malika (tego w twoim opowiadaniu tylko :D) taki arogancki i jak sama Amy zauważyła traktuje ją jak swoją własność że jakby on zakazywał się z każdym chłopakiem spotykać ba! rozmawiać , nie jest jej wart. Za to James jak się stara, bardzo lubię jego postać i wątek mi tam pasuje jak bardo odbiegasz od Vicki i Nialla (; bo oni są czasami tacy za słodcy. Moja opinia już i tak nic nie zmieni ale.. (:
    Ps:rozumiem że chcesz pisać jak chcą czytelnicy ale ankiety to zły pomysł bo ja wolałabym nie wiedzieć z kim teraz będzie itp.bo tak jest mniej ciekawe i tak by było jak ty wymyśliłaś
    PSS: jakieś to nie logiczne xd

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  19. rozdział świetny jak zawsze czekam na następny ;d a tymczasem zapraszam do siebie ;) http://loveyoumorethanthiss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i postaram się zajrzeć :)

      Usuń
  20. Zostałaś nominowana do Liebster Awards. :) Więcej informacji tutaj: http://sky-and-lou-story.blogspot.com/p/liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń